
Trochę przez przypadek, trochę z lenistwa wyszły mi ostatnio całkiem dobre ciastka. A to dlatego, że miałam się zabrać za zrobienie ciasteczek maślanych (shortbread) z guzikami ciemnej czekolady, które ostatnio trzaskałam co weekend, ale okazało się, że mam ich za mało na ilość ciasta, na które już miałam w misce odmierzone ingrediencje. Do sklepu mam daleko, nie ma mowy o wyprawie po jeden brakujący składnik. Przekopałam szafkę i znalazłam napoczęte opakowanie suszonej żurawiny. Zaryzykowałam i oto na stole pojawiły się nasze najnowsze ulubione kruche ciasteczka. Zastąpiły (myślę, że na długo, na pewno na jesień i zimę, bo żurawina bardzo kojarzy mi się z tym czasem w roku) lawendowy shortbread. Lubimy je szalenie, bo słodycz ciasta jest zrównoważona gorzką czekoladą i kwaśną żurawiną. Mam nadzieję, że i Wam przypadną do gustu.
Ciasteczka maślane z ciemną czekoladą i żurawiną
375g mąki pszennej
250g masła niesolonego, pokrojonego w małą kostkę
125g cukru drobnego
garść małych guzików z ciemnej czekolady
garść suszonej żurawiny
Mąkę przesiałam i wymieszałam z cukrem. Dodałam masło i szybko zagniotłam ciasto. Pod koniec zagniatania dodałam guziki czekoladowe oraz żurawinę.
Uformowałam długi wałek i zawinęłam go w folię spożywczą. Włożyłam do lodówki.
Piekarnik nagrzałam do 140 stopni. Blaszkę do pieczenia wyłożyłam papierem. Wałek ciasta pokroiłam na ok. 7mm plasterki i ułożyłam je, niezbyt ciasno na blaszce. (piekłam je w dwóch porcjach, bo wychodzi ich sporo)
Piekłam przez 15 minut i delikatnie szpatułką przenosiłam na kratkę. Ciastka po upieczeniu są dość miękkie i łamliwe, trzeba uważać przy przenoszeniu ich na kratkę. Po ostygnięciu twardnieją lekko i nie kruszą się. Można przechowywać je do tygodnia, najlepiej w szczelnym pojemniku.
z przypadku?
OdpowiedzUsuńale za to jak urocze!
takie słodkości z przypadku są najlepsze. i ta satysfakcja - no w końcu stworzyłaś samodzielnie pyszny przepis;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam ciepło
Żurawina świetnie się łączy z ciemną czekoladą:-)
OdpowiedzUsuńKupuję czasem gotowe florentynki (w Maison Blanc Raymonda Blanca), właśnie z czekoladą i żurawinami.
fajne, a do tego żurawina jest wręcz obrzydliwie zdrowa ;-)
OdpowiedzUsuńna wyoieki z zurawina mnie namawiac nie trzeba,wiec zapisuje sobie,a wygladaja swietnie!!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam poniedzialkowo :)
Ciastka tak mocno maślane bez wątpienia smakują niebiańsko! I ta żurawina, która przełamuje słodycz... Ach!
OdpowiedzUsuńNajlepsze przepisy rodzą się z przypadku :)
OdpowiedzUsuńsmakowicie wygladaja i chetnie bym sobie schrupala:)
OdpowiedzUsuńBardzo fajne te ciacha,a z żurawinką bardzo lubię:))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Piękne to przypadkowe dzieło, nie ma co!
OdpowiedzUsuńWyglądają kusząco !
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci więcej takich przypadkowych wypieków :)
całkiem niezłe ci wyszły :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńCiesze sie, ze spodobaly sie Wam te ciasteczka. Wczoraj dostalam odzew od mojej landlady, ze to najlepszy shortbread jaki jadla w zyciu i chce, abym cos jej upiekla na swieta, he, he. :)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!