21 listopada 2011

Sezon na brukselkę, nie na leszcza

A kto brukselki nie je, ten leszcz. Żartuję oczywiście i dziś pokazuję zapowiadany przepis na brukselkę, szczególnie, że czuję się zdopingowana przez tych, którzy donieśli, że nawet niebrukselkowym smakowała ta brukselka duszona w soku pomarańczowym. Dlatego dziś bez dalszego przeciągania kolejna brukselkowa propozycja, tak pyszna, że mogę zjeść miskę samej brukselki na obiad i nie dopraszać się o nic więcej. Znowu brukselka z nutą słodyczy - dla tych, którzy nie przepadają za jej naturalną goryczką. 

Przepis znalazłam w grudniowym numerze "Good Food", ale nie trzymałam się go ściśle. 






Słodko - kwaśna brukselka z szalotkami i rodzynkami

4 porcje 

750g brukselki, twarde końce odkrojone i dół nacięty lekko na krzyż (dzięki temu ugotuje się równomiernie)
3 łyżki klarowanego masła 
2 średnie szalotki, obrane i pokrojone na cienkie plasterki 
szczypta cukru demerara 
nieduża garść rodzynek 
2 łyżki octu balsamicznego lub octu winnego czerwonego
kilka szczypt słodkiej papryki 
4 łyżki płatków migdałowych
sól 
świeżo zmielony czarny pieprz 

Zagotowałam posoloną wodę na brukselkę, wrzuciłam ją do gara i w tym samym czasie rozgrzałam masło w głębokiej patelni. Na masło wrzuciłam szalotki i na małym ogniu smażyłam przez ok. 8 minut, aż były miękkie. W drugiej suchej patelni uprażyłam płatki migdałowe. Do szalotek dodałam cukier i rodzynki i smażyłam mieszając przez kolejne 2 minuty, po czym wlałam ocet i pozwoliłam, aby się zagotował, zaczął bulgotać i nieco wyparował. Następnie do szalotek z rodzynkami dodałam ugotowane i odcedzone brukselki, wymieszałam dokładnie. Doprawiłam solą, odrobiną pieprzu, posypałam papryką i płatkami migdałowymi. Serwowałam od razu. Odgrzane też są smaczne, choć najlepsze zaraz po przyrządzeniu.

22 comments:

Smaczny Kąsek pisze...

Co prawda brukselka nie jest moim ulubionym warzywem, ale chyba czas się przekonać ;) A połączona z szalotkami i rodzynkami wygląda naprawdę zachęcająco ;)

Karmel-itka. pisze...

niezwykła ta brukselka.
hm, brzmi dośc niekonwencjonalnie.

htt://www.slodkakarmel-itka.blogspot.com
http://www.karmel-itka.blogspot.com

majka pisze...

No to jest wlasnie sezon na mnie ha ha :)) Ten przepis jest wedlug mnie doskonaly na poczatek przygody z brukselka. Bo tak naprawde to nie wiem czy lubie brukselke czy nie. Zawsze wyjadalam ja z przyjemnoscia z zupy warzywnej ale jako oddzielne danie jeszcze na moim stole nie zagoscilo (kiedys mialo zagoscic, kupilam nawet brukselke a pozniej zbyt dlugo ja trzymalam i zalegly sie w niej paskudne robaczki :)) I tym optymistycznym akcentem koncze moj komentarz :)))

Pozdrawiam cieplo.

quinoamatorka pisze...

Wspaniała propozycja, Karolino! Rodzynki bardzo pasują do kalafiora i do czerwonej kapusty, ale z brukselką ich jeszcze nie jadłam. na pewno niedługo spróbuję. Pozdrawiam serdecznie!

Kinga pisze...

Widzę, że postanowiłaś zarazić brukselką tych, którzy za nią nie przepadają, a Ci co już przepadli na dobre (ja) mają kolejny fajny sposób. Co do rodzynek moje spostrzeżenie jest takie jak quinoaamotorki, więc z ciekawością sprawdzę jak się sprawują w towarzystwie brukselki!

Gosia pisze...

hmmmm, swietna propozycja,u nas w zeszlym roku przebojem byla brukselka z orzechami (jadlas???),wiec z checia wyprobuje nastepny niekonwencjonalny pomysl:)
Pozdrawiam :)

Maggie pisze...

Skoro niebrukselkowym smakowala, to moze i ja wyprobuje? Kto wie, moze to bedzie poczatek pieknej przyjazni miedzy brukselka a nizej podpisana ;)

Anna Maria pisze...

Bardzo udana ta Twoja mini-krucjata, chodzi mi o zrehabilitowanie dobrego imienia brukselki:-)

Karolina pisze...

Smaczny Kasku, moze sie stanie po wybrobowaniu odpowiedniego przepisu? ;)

Karmelitko, mnie akurat ten sposob nie zaskoczyl, bo jadlam niemal identycznie przyrzadzona cukinie lata temu. Ale rozumiem, ze moze sie wydawac niekonwencjonalny. :)

Majko, to mam nadzieje, ze w koncu kiedys sprobujesz brukselke poza zupa. :)

Quinomatorko, uwielbiam rodzynki w czerwonej kapuscie, ale z kalafiorem nie probowalam jeszcze. :) Mam nadzieje, ze bedzie Ci smakowac.

Kingo, polecam. I mam nadzieje, ze ktos dzieki temu przepisowi polubi brukselke. :)

Gosiu, z orzechami jadam regularnie. :)

Maggie, moze tak byc. :) Mysle, ze kluczem do polubienia jest wlasnie ten slodkawy smak.

Aniu, naprawde nie wiem, czmu jest owiana zla slawa. ;) Ja ja tak lubie i bronic bede wlasna piersia! ;)

Dziekuje Wam za komentarze i pozdrawiam serdecznie!

Aurora pisze...

Uff... no to leszczem nie jestem ;-P
Chyba trudno komukolwiek byłoby się oprzeć takiej kompozycji brukselkowej ;)

ptasia pisze...

No tak, masz rację - cukinia. Ja ją znam z Nigellowego Forever Summer, tylko tam było trochę alkoholu, nie octu ;) I eee, cóż... kupiłam dziś na targu brukselkę, ale jeszcze nie wiem, jak zrobię. No i nacinanie na krzyż to taka czynność kuchenna, która u mnie stoi ex aequo z drylowaniem wiśni i obieraniem pomidorów, czyli upierdliwe bawienie się, które rzadko chce mi się robić ;)

Karolina pisze...

Auroro, mam nadzieje, ze trudno. :)

Ptasiu, ja te cukinie znam z "Potrawy z cukini i baklazanow". :) U mnie jakos szybko idzie to nacinanie na krzyz, mam taki mikro nozyk, jak dobrze naostrze, to idzie gladko. ;)

Zielenina pisze...

naprawdę taka dobra?Bo nie nie znoszę organicznie brukselki, więc trudno mi uwierzyć, że jakakolwiek jej forma może być smaczna :P

Karolina pisze...

Naprawde taka dobra. Ale nikogo na sile do probowania nie zmuszam. ;)

Gospodarna narzeczona pisze...

Coś dla mnie.Uwielbiam brukselki, choć na przyklad przyznaje, że w tajskim curry nie były najlepszym pomysłem. Lubię szpinak z rodzynkami, więc czemu nie brukelkę!

Tomek pisze...

Brukselki są pyszne! Na Twoich zdjęciach wyglądają bardzo smakowicie :D

Ania Włodarczyk (aka vespertine) pisze...

Ja już mam kilka woreczków brukselki w tym sezonie za sobą ;) Kolekcjonuję przepisy, Twoja w soku pomarańczowym też sie u mnie pojawi. Ten też zapisuję. Love, love! ;)

margot pisze...

zrobiłam rewelacja :))))

Anonimowy pisze...

Oba przepisy są znakomite, robiłam już jedną i drugą i doprawdy nie wiem, która lepsza. Dziękuję i proszę o jeszcze

Karolina pisze...

Gospodarna Narzeczono, tajskie curry z brukselkami - brzmi oryginalnie. Z drugiej strony pok choi jest dodawana do ich dan i smakuje OK. :)

Tomku, ciesze sie, ze podzielasz moj entuzjazm. :)

Aniu, fajnie. :) Pamietam, ze mialas swoj wklad w watku brukselkowym w GP. :) Love, love. ;)

Margot, BARDZO sie ciesze, ze zrobilas i ze Ci smakowaly. :)

Anonimowy, ogromnie sie ciesze. :) Mam nadzieje, ze bedzie wiecej wkrotce. :)

Pozdrawiam!

zemfiroczka pisze...

Chciałam właśnie na weekend kupić brukselkę, aby wypróbować tamtą z pomarańczą, ale w sprzedaży była sama taka zdechła. No i cóż wychodzi na to, że nie dość, że mam jeden przepis w planach to jeszcze drugi do nadrobienia na dodatek :)

Karolina pisze...

Zemifroczko, to zycze szybkiego nadrobienia zaleglosci brukselkowych i mam nadzieje, ze Ci bedzie smakowac. :)