
W Anglii burak zdaje się wchodzić na kulinarne salony i je powoli podbijać. Wielu popularnych szefów kuchni chwali to warzywo, ale wśród przeciętnych Anglików burak nadal jest niedoceniany.
W moim prywatnym rankingu burak zajmuje bardzo wysoką pozycję. Nie spadł z piedestału nawet wtedy, gdy byłam pojona codziennie kwasem buraczanym maminej roboty podczas mojej walki z anemią. Lubię go za to, ze jest aromatyczny, słodki, ma przepiękny kolor.
Dziś moja wersja barszczu "śmieciowego" - z dużą ilością warzyw. Można go podać z jajkiem na twardo, można z kleksem kwaśnej śmietany, u mnie akurat wersja wegańska.
Barszcz z warzywami i fasolą
4-6 porcji
1 łyżka neutralnego oleju roślinnego (użyłam słonecznikowego)
1 cebula, drobno posiekana
2 ząbki czosnku, drobno posiekane
3 łyżki koncentratu pomidorowego
2 marchewki, obrane, pokrojone na nieduże słupki
ok. 400g buraków, obranych, pokrojonych na kawałki podobnej wielkości do marchewkowych słupków
3 małe ziemniaki, obrane, pokrojone w kostkę
ok. 200g białej kapusty, pokrojonej
ok. 1.5l bulionu warzywnego
ok. 200g fasoli jasiek, ugotowanej (można użyć puszkowej)
liść laurowy
2-3 kulki ziela angielskiego
2-3 kulki pieprzu czarnego
szczypta cukru
sól
świeżo zmielony czarny pieprz
2 łyżki soku z cytryny
W dużym garnku rozgrzałam olej i usmażyłam cebulę, aż była miękka, ale nie brązowa. Dodałam czosnek i smażyłam minutę, następnie dodałam koncentrat i smażyłam kolejną minutę.
Następnie do garnka powędrowały: marchewka, ziemniaki, kapusta i buraki, które poddusiłam 5 minut pod przykryciem. Po tym czasie dodałam bulion, ziele angielskie, cały pieprz, liść laurowy, przykryłam i gotowałam na małym ogniu ok. 20 minut od momentu zagotowania.
Gdy warzywa były już prawie ugotowane, doprawiłam do smaku solą, pieprzem, szczyptą cukru i dodałam fasolę. Gotowałam jeszcze 5 minut, dodałam sok z cytryny, wymieszałam dokładnie.
Przed podaniem posypałam świeżym tymiankiem.
Jak u Mamy!
OdpowiedzUsuń:)
wspaniały barszcz! dodaje do ulubionych :)
OdpowiedzUsuńO Fortuna!
OdpowiedzUsuńDzięki za przypomnienie o burakach. W lodówce zalegają świeże, a trzeba przez wylotem sczyścić lodówkę.
Jutro na obiad w takim razie będzie carmina buraczana.
Piekna zupa, tez taka lubie. Od kilku lat propaguje buraczane potrawy we Wloszech, mam na koncie kilka sukcesow, choc oczywiscie tylko w kregu znajomych. Przecietny Wloch, tak jak Anglik, buraki jada rzadko...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Buraki to jedno z moich ulubionych warzyw. Tez zaobserwowałam, że w Europie o nie trudno. We Francji praktycznie można kupić tylko ugotowane. Podoba mi się Twój blog. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńCudnie ją 'wystylizowałaś', Serwusowa! te barwy! Ja ciągle dumam nad sałatką z buraków i fety i się zebrać nie mogę.
OdpowiedzUsuńBurak to tez moj przyjaciel Karolino. Szkoda tylko, ze mam jednego w domu i musze go zuzyc na cos innego. Niestety w ten weekend burakow nie bylo na targu. Milo chociaz popatrzec na to sliczne rwiste zdjecie. Milego wieczorku.
OdpowiedzUsuńPolko, dzięki. :)
OdpowiedzUsuńMarto, dziękuję. Mam ochotę odkrywać nowe wersje zup z burakami. :) Fajnie, że wpadłaś.
Kucharzu, to pojedz sobie swojsko zanim wyruszysz w egzotyczne wojaże. :) Będziesz gotował w towarzystwie Orfa? Ja lubię. :)))
Konsti, witam na blogu i dziękuję. Niestety to, że buraki są mało popularne w UK przekłada się na ich wysoką cenę, ciekawa jestem jak w Italii?
Lo, witaj w moich skromnych progach. :) Cieszę się, że Ci się tu podoba. Na szczęście mam dostęp do świeżych w moich "posh" delikatesach, albo na co tygodniowym targu.
Aniu, dzięki. Może z GP już wiesz, że my blogerki jemy zimne obiady, bo tak bardzo je stylizujemy i dopieszczamy zdjęcia. ;P
A co do fety i buraków, to polecam całym sercem zupę krem z pokruszoną fetą.
Magdo, a co zrobisz ze swoim burakiem? :) Dzięki za miłe słowa.
Ufff, poniedziałek prawie za nami. Udanego wieczoru. :)