
Gdy sięgałam po pęczki świeżych zielonych szparagów na piątkowym targu, moją uwagę przykuły pierwsze w tym roku strąki. Jedne z groszkiem, drugie z bobem. Oba ukochane. Ale jakoś im nie ufam w maju, więc postanowiłam jeszcze ich nie kupować, tym bardziej, że przypomniało mi się, że w zamrażarce mam żelazne i obowiązkowe u mnie w kuchni zapasy mrożonego groszku, którego jestem wielką fanką. W przeciwieństwie do groszku z puszki, który uważam za niejadalny.
W domu okazało się, że mam jeszcze nieco mrożonego bobu, który w Wielkiej Brytanii wydaje się być dostępny na dziale z mrożonkami niemal przez cały rok. Przystąpiłam do dzieła. Zrealizowałam pragnienie lekkiej, wiosenno - letniej zielonej zupy.

Zupa ze szparagami, groszkiem i bobem
4-6 porcji
6-8 zielonych szparagów, twarde końce usunięte, reszta pokrojona na 3 kawałki
filiżanka mrożonego groszku
filiżanka mrożonego bobu
1 szalotka, obrana i drobno pokrojona
łyżka oliwy
ok. 1.2l chudego wywaru drobiowego (lub bulionu warzywnego, ja akurat miałam drobiowy - potrzebowałam gotowanego kurczaka, więc potraktowałam to jako dwie pieczenie na jednym ogniu; do gotowania wywaru oprócz włoszczyzny dodałam twarde kocówki szparagów)
młode listki mięty i bazylii do dekoracji (opcjonalnie)
kilka kropli soku z cytryny (opcjonalnie)
sól
świeżo zmielony czarny pieprz
ok. 200g makaronu (u mnie drobne kokardki - farfalle)
Bób ugotowałam na półtwardo, odcedziłam i obrałam ze skórek. Jeśli lubicie w skórkach, to nie musicie tego robić.
Na oliwie przesmażyłam szalotkę, na małym ogniu, aż była miękka, nie brązowa.
Wlałam rosół, zagotowałam i dodałam groszek. Gotowałam przez ok. 3 minuty, dodałam szparagi i gotowałam kolejne 3 minuty. Następnie dodałam bób i gotowałam minutę.
Doprawiłam sokiem z cytryny, solą i pieprzem i serwowałam z ugotowanym makaronem i świeżą miętą i bazylią. Ta zupa lepiej prezentuje się i smakuje podana od razu, odgrzewana traci na wyglądzie i smaku.
W domu okazało się, że mam jeszcze nieco mrożonego bobu, który w Wielkiej Brytanii wydaje się być dostępny na dziale z mrożonkami niemal przez cały rok. Przystąpiłam do dzieła. Zrealizowałam pragnienie lekkiej, wiosenno - letniej zielonej zupy.

Zupa ze szparagami, groszkiem i bobem
4-6 porcji
6-8 zielonych szparagów, twarde końce usunięte, reszta pokrojona na 3 kawałki
filiżanka mrożonego groszku
filiżanka mrożonego bobu
1 szalotka, obrana i drobno pokrojona
łyżka oliwy
ok. 1.2l chudego wywaru drobiowego (lub bulionu warzywnego, ja akurat miałam drobiowy - potrzebowałam gotowanego kurczaka, więc potraktowałam to jako dwie pieczenie na jednym ogniu; do gotowania wywaru oprócz włoszczyzny dodałam twarde kocówki szparagów)
młode listki mięty i bazylii do dekoracji (opcjonalnie)
kilka kropli soku z cytryny (opcjonalnie)
sól
świeżo zmielony czarny pieprz
ok. 200g makaronu (u mnie drobne kokardki - farfalle)
Bób ugotowałam na półtwardo, odcedziłam i obrałam ze skórek. Jeśli lubicie w skórkach, to nie musicie tego robić.
Na oliwie przesmażyłam szalotkę, na małym ogniu, aż była miękka, nie brązowa.
Wlałam rosół, zagotowałam i dodałam groszek. Gotowałam przez ok. 3 minuty, dodałam szparagi i gotowałam kolejne 3 minuty. Następnie dodałam bób i gotowałam minutę.
Doprawiłam sokiem z cytryny, solą i pieprzem i serwowałam z ugotowanym makaronem i świeżą miętą i bazylią. Ta zupa lepiej prezentuje się i smakuje podana od razu, odgrzewana traci na wyglądzie i smaku.
Cudowna, chodzi za mna risotto dokladnie z tymi skladnikami ;))
OdpowiedzUsuńUgotowalabym tylko makaron w zupie a nie osobno.
Świetna zupa! U nas też mrożony groszek, i często soja, też zawsze w lodówce:-)
OdpowiedzUsuńAkurat mam groszek w zamrazalce, moze go dzis wykorzystam? :)
OdpowiedzUsuńZielona, nadziejowa moc!
OdpowiedzUsuńKoleżanka obok mnie zadaje sobie pytanie "Ciekawe jak to smakuje?" Trzeba dla niej zrobić ;)
jak fajnie, że są takie świry jak ja co też czekają na sezon i ufają pierwszym przedsezonowym produktom ;-) Fajna zupa, faktycznie wiosenna :)
OdpowiedzUsuńtalerz takiej wiosennej zupy, pyszności! musi wspaniale smakować :)
OdpowiedzUsuńbardzo lubie takie właśnie wiosenne, zielone dania:)
OdpowiedzUsuńŚwietna!
OdpowiedzUsuńTez akurat odczuwam silną potrzebę wiosennych i warzywnych smaków, a ta zupka śmieje się do mnie z talerza. Może sobie dziś porcyjkę przygotuję? Bób, groszek i esencja domowego drobiowego bulionu są w zamrażarce, wystarczy dopaść jakiś targ po szparagi i można pichcić :)
Oj ja też lubię groszek i bob.
OdpowiedzUsuńBobu już dawno nie jadłam.
A groszek bardzo często.
Idealna!
OdpowiedzUsuńA ja czekam na bób, żeby móc go kilogramami jadać parząc sobie palce od gorącej skórki :)
Ooo... bób, szparagi i groszek to jedne z naszych ukochanych zielonych warzyw - ta zupa musi być wyśmienita!
OdpowiedzUsuńPodoba mi się. Cudownie lekka i wiosenna...
OdpowiedzUsuńZielono mi :)
OdpowiedzUsuńPrzeswietna zupka na wiosne!
OdpowiedzUsuńKochani!
OdpowiedzUsuńBardzo Wam dziekuje za komentarze. :)
Jak Miss-Coco sugeruje, mozna ugotowac makaron w zupie, tyle, ze ja bym sie bala, ze go rozgotuje. Choc z drugiej strony, jak sie poda zupe od razu bez ogrzewania, to nie powinno byc problemu. ;)
Polecam goraco te zupe, ja sie w niej zakochalam, powtorze przed koncem sezonu szparagowego.
Pozdrawiam serdecznie! :)