
Witajcie po krótkiej przerwie! Od razu przejdę do rzeczy, bo o tym, co się wydarzyło podczas mojego pobytu w Polsce na pewno napiszę za kilka dni.
Dziś coś innego, bo przecież sezon szparagowy zaczął się w Wielkiej Brytanii ponad tydzień temu, a u mnie taki falstart* w tym roku! Odkąd jestem w tym kraju i mogę się cieszyć pysznymi lokalnymi szaragami, na ich sezon czekam jak na szpilkach. I z reguły zaczynam od najprostszych i jednych z moich ulubionych, czyli szparagów z masłem, parmezanem i solą morską. W tym roku postanowiłam otworzyć sezon innym daniem, równie prostym, ale z orientalnym twistem.
Skusiłam się na ten przepis z majowego numeru "Good Food" (choć teraz nie jestem pewna, na ile za nim podążałam, bo miesięcznik zawieruszyłam**) także dlatego, że szparagi dało się hurtem bardzo szybko przewrócić na blaszce w połowie pieczenia. no i fajnie to wygląda. Zobaczcie sami.
Dziś coś innego, bo przecież sezon szparagowy zaczął się w Wielkiej Brytanii ponad tydzień temu, a u mnie taki falstart* w tym roku! Odkąd jestem w tym kraju i mogę się cieszyć pysznymi lokalnymi szaragami, na ich sezon czekam jak na szpilkach. I z reguły zaczynam od najprostszych i jednych z moich ulubionych, czyli szparagów z masłem, parmezanem i solą morską. W tym roku postanowiłam otworzyć sezon innym daniem, równie prostym, ale z orientalnym twistem.
Skusiłam się na ten przepis z majowego numeru "Good Food" (choć teraz nie jestem pewna, na ile za nim podążałam, bo miesięcznik zawieruszyłam**) także dlatego, że szparagi dało się hurtem bardzo szybko przewrócić na blaszce w połowie pieczenia. no i fajnie to wygląda. Zobaczcie sami.

Szaszłyki szparagowe pieczone z sezamem
2 porcje
20 zielonych szparagów, twarde końcówki usunięte***
2 łyżki oleju z sezamu (użyłam z prażonych ziaren)
2 łyżeczki ziaren sezamu
nieco gruboziarnistej soli
świeżo zmielony czarny pieprz
4 patyczki do szaszłyków
Piekarnik nagrzałam do 200 stopni C.
Umyte szparagi nadziałam na patyki, po 10 szparagów na porcję, przebijając każdą porcję u dołu i tuż przed główkami, dwoma patyczkami.
Ułożyłam na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, skopiłam olejem sezamowym, posypałam solą, zmieliłam nieco pieprzu i piekłam przez 15 minut, obracając w połowie czasu pieczenia. Na 3 minuty przed końcem pieczenia posypałam sezamem.
Można to jeść jako samodzielną przekąskę, lub dodatek do dania głównego. Ja zrobiłam moją ekspresową wersję kurczaka pseudo satay i podłam do niej te szparagi - bardzo dobrze pasowały. A kurczaka pokażę za parę dni.
Umyte szparagi nadziałam na patyki, po 10 szparagów na porcję, przebijając każdą porcję u dołu i tuż przed główkami, dwoma patyczkami.
Ułożyłam na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, skopiłam olejem sezamowym, posypałam solą, zmieliłam nieco pieprzu i piekłam przez 15 minut, obracając w połowie czasu pieczenia. Na 3 minuty przed końcem pieczenia posypałam sezamem.
Można to jeść jako samodzielną przekąskę, lub dodatek do dania głównego. Ja zrobiłam moją ekspresową wersję kurczaka pseudo satay i podłam do niej te szparagi - bardzo dobrze pasowały. A kurczaka pokażę za parę dni.

* Falstart? Jaki falstart? Tak to jest jak sie pisze posty po nocy (i na glodniaka). Przepraszam, jeszcze nie doszlam do siebie po powrocie. Mialo byc rzecz jasna o p o z n i e n i e !
** znalazłam na ich stronie www - w oryginalnym przepisie jest czosnek i sos sojowy - to będzie i u mnie, następnym razem. A! I szparagi grillowane.
*** Szparagi chwytam mniej więcej w połowie i przy dolnej, twardej części łodygi i lekko zginam. Naturalnie pękają w miejscu, gdzie kończy się zdrewniała łodyga. Te twarde końcówki mrożę, a potem używam do gotowania bulionu warzywnego - przyda się do zupy szparagowej, czy do podlewania risotto ze szparagami.
*** Szparagi chwytam mniej więcej w połowie i przy dolnej, twardej części łodygi i lekko zginam. Naturalnie pękają w miejscu, gdzie kończy się zdrewniała łodyga. Te twarde końcówki mrożę, a potem używam do gotowania bulionu warzywnego - przyda się do zupy szparagowej, czy do podlewania risotto ze szparagami.
kulinaria poezja :)
OdpowiedzUsuńWitaj ponownie! :) pysznie :)
OdpowiedzUsuńWitaj! A wiesz, ze w majowym numerze Olive czy Delicious, nie pamiętam, jest przepis na szparagi polonaise, czyli z masłem i bułką tartą:-)?
OdpowiedzUsuńAuroro, bo szparagi same w sobie to poezja. :)
OdpowiedzUsuńTurlaczku, :))
Aniu, widzialam! :) A gdzies kiedys widzialam posypane jajkiem na twardo i tez nazwane "po polsku". Ja bym moze do tej bulki dala anszuje... Cale wieki nie jadlam warzyw z bulka tarta na masle. :D
Pozdrowienia dziewczyny!
Fajnie, że w końcu jesteś:) Przepis zgapiamy, bardzo ładnie wyglądają te szparagi:)
OdpowiedzUsuńSzparagi z sezamem zawsze skutkują pysznościawa bombą ;)
OdpowiedzUsuńMmm... Doskonała sprawa, takie szparagi!
OdpowiedzUsuńa ja wciąż nie mogę znaleźć szparagów, fakt że nie szukam zbyt intensywnie, bo brak czasu mnie zżera
OdpowiedzUsuńZgadzam się z Tobą Karolino - szparagi to poezja!
OdpowiedzUsuńDziś udało mi się upolować moje pierwsze i nie mogłam się nimi nazachwycać podczas 'sesji zdjęciowej'. Są cudnie fotogeniczne, mają najpiękniejszy zielony kolor i są przepyszne :)
Aż tyle z szparagu :)
Obłędne są ... :)
Fajny pomysł z grillowana tratewką :)
pozdrawiam ciepło! :)
/ps/ a dziś zrobiłam właśnie z mesełkiem i bułką tartą ;)
OdpowiedzUsuńpowiem tylko ACH!
OdpowiedzUsuńuwielbiam zielone szparagi "odkrylam" je (dla siebie) w zeszlym sezonie tak naprawde, te szaszlyki extra wygladaja!!! ja robilam juz 2 zupki i zapiekane z szynka pod beszamelem,nastepne w lodowce czekaja i potem jeszcze na bloga musze z nimi zdazyc -hihi
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko :)
Szparagi z sezamem to bardzo dobrana para, a do tego jeszcze trik szaszłykowy - nic tylko zrobić :)
OdpowiedzUsuńCiekawe połączenia, a i sposób z szaszłykiem pomysłowy :) wyglądają apetycznie, pozdrawiamy!
OdpowiedzUsuńJa lubię pieczone posypane lekko parmezanem ;) A nie wpadłam na to, by mrozić końcówki - następnym razem nie omieszkam. Potwierdzam, że patent z odłamywaniem najlepszą metodą na obróbkę.
OdpowiedzUsuńPotwierdzam - szparagi z sezamem i sosem sojowym sa pyyysze! Choc ja robilam je jakis czas temu w wersji bardziej 'stir fry' (http://www.beawkuchni.com/2009/04/szparagi.html) ale gdy zobaczylam zdjecie w majowym GF od razu ten 'patyczkowy' pomysl przypadl mi do gustu :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Karolino!
na mnie właśnie czekają w domu do zrobienia:)
OdpowiedzUsuńDziekuje Wam kochani za komentarze!
OdpowiedzUsuńKaziu, Romanie, zgapiajcie, robcie szparagi czym predzej - sezon taki krotki, ze trzeba szybko i intensywnie dzialas. :)))
Praline, dla mnie juz sam eszparagi to taka bomba, ale sezam im dobrze robi. ;)
Zaytoon, no ba! :)
Aga-aa, mam nadzieje, ze juz znalazlas. :)
Nat, uwazam, ze sa szalenie fotogeniczne i tez sie nimi zachwycam podczas fotografowania, rownie mocno jak podczas konsumowania. ;)
Bernadeto, i och! ;)
Gosiu, ja tez uskutecznilam zupe, ktora pokaze za pare dni. :)
Tilli, mam nadzieje, ze Ci beda smakowac. :)
Just Great Food, glownie ten pomysl mnie urzekl. :)
Ptasiu, pieczone w oliwie i posypane parmezanem tez jadlam juz w tym sezonie - uwielbiam! :)
Beo, u mnie jeszcze w tym roku nie bylo szparagowego stir fraja ;). Ale moze jeszcze bedzie.
Olu, mam nadzieje, ze dlugo nie czekaly. ;)
Pozdrowienia dla wszystkich! :)