
W sezonie szparagowym pokazywałam jedyną słuszną pizzę w maju. Uwielbiam zmieniać dodatki do pizzy w zależności od sezonu. O ile latem wystarczy sam sos ze świeżych pomidorów i ziół, a na górę mozarella, to jesienią sięgam po coś bardziej treściwego. Poza tym o tej porze roku nie zaszkodzi trochę słońca na talerzu, gdy na zewnątrz jest zimno i mokro.
Skoro nastał październik, to musi być pizza z dynią. Podobny przepis widziałam w jakimś starym wydaniu magazynu "Good Food", ale z czasem wypracowałam swój własny, który bardzo polubiłam i powtarzam go z przyjemnością, a dziś dzielę się nim z Wami.
Użyłam dyni piżmowej, bo ma dość zbitą konsystencję i świetnie znosi pieczenie.

Pizza z dynią, kozim serem i rozmarynem
2 średnie pizze
Spód
400g mąki pszennej chlebowej
7g drożdży instant
płaska łyżeczka soli
pół łyżeczki cukru
2 łyżki oliwy
łyżka drobno posiekanego rozmarynu
200-250ml letniej wody
Wszystkie składniki umieściłam w maszynie do chleba i włączyłam program wyrabiania ciasta na pizzę. Ciasto można zagnieść i wyrabiać ręcznie, do uzyskania sprężystej kuli, a następnie umieścić ją w misce, przykryć i poczekać, aż podwoi swoją objętość. To ciasto świetnie rośnie w lodówce, więc można je zrobić dzień wcześniej, lub rano, a przed robieniem pizzy wyciągnąć je z lodówki ok. godzinę przed planowanym pieczeniem.
Sos
200ml siekanych pomidorów z puszki, zmiksowanych na gładką masę
łyżka oliwy
ząbek czosnku, obrany i drobno posiekany
mała cebula, obrana i drobno posiekana
chlust czerwonego wytrawnego wina
szczypta cukru
sól
świeżo zmielony czarny pieprz
Na oliwie zeszkliłam cebulę z odrobiną soli i cukrem. Dodałam czosnek, smażyłam jeszcze minutę, a następnie dodałam wino i poczekałam, aż nieco odparuje. Dorzuciłam pomidory, zmieliłam nieco pieprzu i zredukowałam na małym ogniu, aż sos nieco zgęstniał. Odstawiłam na bok i przygotowałam resztę składników, czyli:
pół średniej dyni piżmowej, obranej, wypestkowanej i pokrojonej w kostkę
łyżkę oliwy
szczyptę cayenne
2 łyżki drobno posiekanego rozmarynu
100g twardego koziego sera, startego na dużych oczkach
3-4 łyżki orzeszków piniowych
Piekarnik nagrzałam do 180 stopni C, już z kamieniem do pizzy.
Na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia wyłożyłam dynię, skropiłam ją oliwą i posypałam solą, pieprzem i cayenne. Upiekłam, aż była półtwarda. Podkręciłam temperaturę do 250 stopni.
Ciasto podzieliłam na dwie części i uformowałam z nich placki. Przykryłam je ściereczką i odłożyłam na 10 minut, aby odpoczęły.
Na plackach rozsmarowałam sos, położyłam dynię, ser, rozmaryn i orzeszki i przełożyłam na rozgrzany kamień. Piekłam do momentu, aż ser się rozpuścił, brzegi były wyrośnięte i zarumienione.

mmm... narobilas mi smaku:) wyglada fantastycznie:)
OdpowiedzUsuńno, niech...jak sie zarzeklam, ze pizzy to ja juz NIGDY w domowych warunkach nie bede robila (bo najprawdziwsza pizza jest albo w Neapolu albo w Osteria Nuova) to coraz wieksza ochote mam na te dyniowa....
OdpowiedzUsuńO nie, no co za pomysł - jesteś genialna! Ach, tak bym Cię wyściskała za tą pizzę, ale zostawię sobie siły na wyrabianie ciasta:)
OdpowiedzUsuńMam taka ulubiona pizzerie w Brukseli, w ktorej zawsze jest sezonowa pizza, i od paru lat obowiazkowo na jesieni chadzamy tam na pizze z dynia. Maja kilka wariantow, moj ulubiony to krem dyniowy z serem i sucha szynka, w ogole nie ma w niej pomidorow. Ostatnio zaskoczyli mnie tez swietna pizza z fenkulami, bede ja musiala jakos podrobic.
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł na pizzę. Właśnie kupiłam dynie piżmową i zastanawiałam się do czego ją wykorzystać:)
OdpowiedzUsuńja dziś też kupiłam dynię i będe kombinować co z niej przyrządzić :)
OdpowiedzUsuńAjajajaj! Kusicielka! :)
OdpowiedzUsuńCoś czuję, że od tego momentu jesienią będę jadała pizzę tylko i wyłącznie taką słoneczną dyniową :)
OdpowiedzUsuńdynia na pizzy.. rety, ale to fajne połączenie! no tak.. jedyne słuszne:-)
OdpowiedzUsuńZjadłoby się taką pizze. :)
OdpowiedzUsuńKarolina, ta pizza to dla mnie mistrzostwo! Naprawdę! wszystkie składniki wspaniałe i idealnie się komponują.
OdpowiedzUsuńPizzę jadam okazjonalnie, ale tej nie przepuszczę!
Pozdrowienia.
Karolina, podoba mi się ten pomysł i to bardzo! Chyba nie wpadłabym na to, aby zrobić pizzę z dynią, ale chcę jej spróbować, oj jak ja chcę!
OdpowiedzUsuńSłoneczna pizza... Zapowiada się niesamowicie smacznie! Szczególnie, że ostatnio bardzo polubiłam się z dynią.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! :)
nie, no.
OdpowiedzUsuńszczęka mi opadła! już sama nazwa potrawy, tej pizzy, jest obłędna!
rety, rety, ależ musiała smakowac. ależ pachniec!
heh, i pizza i nazwa bardzo mi się spodobały :)
OdpowiedzUsuńale ci się karolino przepieknie przypiekła!! :)
OdpowiedzUsuńSlicznie dziekuje za wszystkie komentarze. Bardzo sie ciesze, ze pizza Wam sie podoba i zachecam do sprobowania.
OdpowiedzUsuńDomowa pizza robie od ladnych paru lat, nie ma wprawdzie porowniania do tych wloskich wypiekanych w piecu opalanym drewnem, ale przy uzyciu kamienia wychodzi calkiem smaczna. Na pewno o niebo lepsza niz te ktore jadlam na wynos, czy w roznych lokalach.
Wykorzystanie sezonowych skladnikow jest jak najbardziej sensowne i uzasadnione takze ekonomicznie - sa po prostu tansze w sezonie. No i czlowiek nie je okragly rok tej samej tradycyjnej pizzy. :) Pomysl z fenkulem bardzo mi sie podoba i pewnie go podchwyce, choc w tym tygodniu bede na pewno robic tarte z dynie i fenkulem wlasnie. :)
Mnie tez zaskoczylo poczatkowo dodanie dyni, ale intuicyjnie czulam, ze to nie moze byc niesmaczne. Oryginalny przepis wykorzystywal baze z gotowej mieszanki chlebowej i nie mial sosu. Nie przypominam sobie tez koziego sera. Uznalam, ze ten zdecydowany ser bedzie swietny do slodkawego warzywa. I tak powstala moja ulubiona jesienna pizza. :)
Mam nadzieje, ze jesli sie skusicie, to i Wam zasmakuje. Pozdrawiam jesiennie i slonecznie - u mnie piekny dzien. :)