27 sierpnia 2012

Ge-nia-lna! Konfitura morelowa jakiej nie znałam



Konfiturę morelową zrobiłam pierwszy raz w życiu. Przez lata zachwycałam się konfiturą pewnej znanej firmy, a którą pierwszy raz z Francji przywieźli moi rodzice pod koniec lat osiemdziesiątych. Wtedy to był szok smakowy, szczególnie w porównaniu do dość przaśnych dżemów i marmolad dostępnych na rynku. Morelowa konfitura była dla mnie jak szczyt egzotyki. Tak więc gdy pojawiła się ona na polskim rynku, to kupowałam ją dość regularnie. Ostatnio mi jednak nie smakowała. Zepsuła się? Mój smak się zmienił? Nie wiem. Wiem tylko, że w sklepie zobaczyłam przecenione, bardzo dojrzałe morele i kupiłam kilogram, aby zrobić podejście do własnej konfitury. 

Tego samego dania zajrzałam na forum kulinarne i znajomy podał tam przepis na konfiturę z korzennymi przyprawami i wodą różaną (której jestem wielką fanką). Połączenie mi nieznane i bardzo intrygujące. W domu zajrzałam z ciekawości do "The Flavour Thesaurus" autorstwa Niki Segnit  i tam morele występują obok korzennych przypraw oraz róży. Tego samego wieczoru nastawiłam konfiturę. A wczoraj pobiegłam dokupić moreli i właśnie druga partia pyrka powoli na piecu. 


Korzenna konfitura z moreli z wodą różaną 

3 słoiczki (każdy ok. 200ml) 

1 kg dojrzałych moreli, wypestkowanych, pokrojonych na pół 
½ kg białego cukru 
½ łyżeczki mielonego cynamonu 
¼ łyżeczki mielonych goździków 
1 zielony kardamon, obrany z łupiny, a czarne kuleczki zgniecione w moździerzu
1 łyżeczka wody różanej do celów spożywczych 

Połówki moreli zasypać cukrem w rondlu, przykryć i zostawić na całą noc. 

Następnego dnia dodać przyprawy i wstawić na namniejszy możliwy ogień. Smażyć przez ok. 2 godziny, mieszając od czasu do czasu. Wyłączyć, przykryć i zostawić. 

Następnego dnia powtórzyć smażenie na minimalnym ogniu, przez 2 godziny, po czym wyłączyć i zostawić. 

Trzeciego dnia powtórzyć smażenie przez 2 godziny, ale pilnować już bardziej, bo masa będzie gęsta i będzie łatwo o przypalenie, tak więc trzeba mieszać dość regularnie. Na ostatnie smażenie dodać wodę różaną - ja dałam ją na ostatnie pół godziny, bo nie chciałam, aby aromat bardzo wyparował. 

Gorącą konfiturę przełożyć do świeżo wyparzonych i jeszcze ciepłych słoiczków, zakręcić je, postawić do góry dnem na blaszce wyłożonej ściereczką i wstawić do piekarnika nagrzanego do 120 stopni C. Po ok. 20 minutach wyłączyć piekarnik i pozostawić słoiczki (w zamkniętym piekarniku!) do całkowitego ostygnięcia. Przechowywać w chłodnym i ciemnym miejscu.

Nie wiem jak długo można trzymać, ale u mnie na pewno znikną w ciągu 3-6 miesięcy.

29 komentarzy:

  1. Uwielbiam morele ale i przetwory z owoców róży. Ta konfitura musi być połączeniem tych smaków więc jak dla mnie IDEAŁ!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie nie mam dostępu do róży, a szkoda, bo lubię. Tak więc woda różana zamiast. Dla mnie jest idealna, obok tj z rozmarynem, którą zrobiłam też w tym tygodniu. :)

      Usuń
  2. Och, na pewno smakuje genialnie. W środku zimy mieć w szafce taki słoiczek... Mmm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie na zimę się przygotowuję. Wczoraj rano trzeba było skrobać szybę w samochodzie - serio!

      Usuń
  3. Być może 3 dni na zrobienie konfitury nie brzmią zachęcająco, ale wrażenia wizualne - kolor i wyobrażenie smaku na podstawie przedstawionych przez Ciebie składników powodują, że skuszę się i skorzystam z Twojego posta!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to tylko 3 razy po 2 godziny, a pilnować w zasadzie trzeba ostatniego dnia. Poza tym robi się sama, polecam. :)

      Usuń
  4. Absolutnie wspaniała, bardzo aromatyczna :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też właśnie w weekend robiłam konfiturę morelową, moja dla odmiany była z tymiankiem. Twoje przyprawy to też moje smaki, więc może w przyszłym roku zrobię takie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja po zrobieniu zapasu tej, wykonałam też drugą - z rozmarynem i o moja druga ulubiona, obok tej. :)

      Usuń
  6. Konfitura morelowa jest najlepszą konfiturą na świecie! u mnie też się taką robi i bardzo szybciutko schodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że morelowa rządzi. :)

      Usuń
  7. morele, morele, tak, to moje ulubione owoce i konfitura też piękna. cudne zdjęcie, jak zawsze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie za świeżymi morelami nie przepadam. Lubię, ale nie szaleję, ale konfitura to inna bajka. ;D Dziękuję, cieszę się, że zdjęcie Ci się podoba.

      Usuń
  8. pobudzasz nie tylko zmysly :)))
    wiec :
    Kochana nominowalam cie do wyróznienia :))) Versatile Blogger Award :)
    za inspirujący i lekko czytajacy sie blog :)))

    http://olesia-nagazie.blogspot.co.uk/2012/08/versatile-blogger-award.html

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Morele z woda rozana i rabarbarem to faktycznie poezja! Ja wiosna zrobilam cos podobnego, jednak z suszonymi morelami i rabarbarem - rowniez serdecznie polecam, moze tez Ci przypadnie do gustu (http://www.beawkuchni.com/2012/05/przetwory-rabarbar-morele.html)

    POzdrawiam Karolino!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, z rabarbarem to mogłoby być dobre. Zajrzę do Ciebie, dziękuję i pozdrawiam! :)

      Usuń
  10. Uwielbiam morele i w ym roku również zrobiłam konfiturkę. U mnie było jednak mniej cukru i mniej przypraw. Warto robić swoje domowe przetwory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że warto. Ciężko jest ostatnio znaleźć przetwory w sklepie, które mają dużą zawartość owoców i nie zawierają środków żelujących.

      Usuń
  11. Zamierzam wypróbować Twój przepis, a jako że nigdy nie smażyłam konfitur czy dżemu mam pytanie - czy smażenie powinno odbywać się pod przykryciem czy bez?
    Pozdrawiam,
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez przykrycia. One mają odparować, zredukować się, zgęstnieć. :) Dlatego nie ma w nich środków żelujących i dlatego czas smażenia jest jaki jest. :) Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Zrób z tym jagnięcy gulasz i masz klasyczne południowoafrykańskie kari.

    @Anonimowa Marta: konfitury się wysmaża bez przykrycia - chodzi o odparowanie wody z owoców, co zagęszcza zawarte w nich cukry (plus dodaną z ręki sacharozę), tym samym konserwując całość. Przykrywka trochę by w całym procesie przeszkadzała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dobry pomysł na tę jagnięcinę. Ja myślałam o dodaniu do bobotie... Ale to niedaleko od Twojej propozycji. :)

      I dziękuję za naukową (jak zwykle) odpowiedź dla Marty. :)

      Usuń
  13. Konfitura powinna zachować całe owoce, to raczej jest dżem .

    OdpowiedzUsuń
  14. Pyszne! Zaintrygowało mnie to połączenie wody różanej i moreli, jeszcze wzbogacone o moje ulubione przyprawy. Nie powiem, troszkę się obawiałam efektu, ale intuicja jednak podpowiadała, żeby spróbować... I słusznie! Właśnie je zasłoiczkowałam, już wyobrażam sobie tę radość w środku zimy, gdy będę przynosić z piwnicy kolejne delicje...

    OdpowiedzUsuń
  15. Co to jest woda różana? Gdzie tego szukać?
    Mia

    OdpowiedzUsuń

Wściubisz nochal? Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Zapraszam i pozdrawiam! :)