12 lutego 2013

Golonka Pięć Smaków




Nie samymi zielonymi sokami człowiek, czyli ja, żyje. Choć mięsa jem relatywnie mało, to czasem po prostu napada mnie ochota na krwisty stek czy tłustą wieprzowinę. A zamiłowanie mam do kąsków wymagających. Co to za sztuka usmażyć polędwiczkę wieprzową? Sztuka kupić te cięcia wymagające czasu i cierpliwości, a czasem kilku tricków i przyrządzić je tak, że polędwiczka może się schować.

Przy okazji tych golonek miałam moją zwyczajową pogawędkę z rzeźnikami. Dzień wcześniej zapowiedziałam się Alanowi, że przyjdę po golonki (one są szalenie niepopularne w UK, więc wolałam zamówić).

Alan: Dzień dobry, jak się dziś miewasz?
Ja: Dziękuję, bardzo dobrze, a Ty?
Alan: Świetnie!
Zza winkla wylania się Kevin...
Ja: Dzień dobry, przystojniaku!
Kevin: Dzień dobry, moja gwiazdko.
Alan: Przystojniaku? Chcesz te golonki, czy nie?! 

Jak ich nie lubić? Piątkowe zakupy nie byłyby tym samym niepowtarzalnym doświadczeniem bez tych dwóch panów.  

Tym razem u mnie golonka z przyprawą Pięć Smaków, pieczona długo i w niskiej temperaturze. Rozpływa się w ustach, jest aromatyczna i nie wymaga wcześniejszego obgotowywania. 


Golonka pieczona z przyprawą Pięć Smaków 

2-4 porcje 

2 golonki wieprzowe 
4 łyżki oleju słonecznikowego 
2 łyżki przyprawy Pięć Smaków 
4 łyżki ciemnego sosu sojowego 
1 czerwona chilli, posiekana z grubsza 
4 ząbki czosnku, obrane i posiekane z grubsza 
ok. 2.5 cm kawałek imbiru, obrany i posiekany z grubsza 
2 łodygi selera naciowego, pokrojone w ok. 3 cm kawałki 
1 duża cebula,obrana i pokrojona na ósemki 
ok. 400ml bulionu warzywnego, wołowego lub drobiowego 
sól 
2 łyżki miodu

Skórę golonek naciąć w kilku miejscach, aby przyprawa penetrowała mięso lepiej. Natrzeć mięso dwoma łyżkami oleju, przyprawą Pięć Smaków i sosem sojowym, zawinąć w kawałek folii aluminiowej i zostawić na 4-6 godzin, lub na całą noc. 

Piekarnik nagrzać do 140 stopni C. 

Następnie na 2 łyżkach oleju obsmażyć golonki, aż skóra się nieco zarumieni i odłożyć je na bok. Ja obsmażałam w naczyniu, w którym je piekłam (można go używać i na płycie i w piecu - jeśli nie macie takiego, to golonki obsmażcie na patelni i włóżcie do żaroodpornego naczynia). W tym samym naczyniu obsmażyć delikatnie dosłownie przez minutę: cebulę, seler, czosnek, chilli i imbir. Na górę położyć golonki, bardzo delikatnie oprószyć solą i podlać połową bulionu. Przykryć dużym kawałkiem folii lub przykrywką i wstawić do piekarnika.  Piec przez 4 godziny, podlewając resztą bulionu od czasu do czasu (najlepiej dwa razy w trakcie pieczenia, w tym czasie, gdy podlewałam mięso, obracałam je też). Następnie odkryć, podkręcić temperaturę do 160 stopni C i piec przez 20 minut, następnie podkręcić do 180 stopni C, polać mięso miodem i piec przez 5 minut. 

Po upieczeniu wyciągnąć na deskę do krojenia lub na talerz i przykryć dokładnie kawałkiem folii aluminiowej. Zostawić do odpoczęcia na 10 minut. 

W tym czasie odcedzić sos na gęstym sicie - wycisnąć spodem chochelki soki z warzyw, dokładnie je przetrzeć. Sos można podawać z golonkami, albo zachować, aby odgrzać w nim resztki mięsa, jeśli tak jak my nie dacie rady zjeść wszystkiego na jedno posiedzenie. 

Koniecznie podawać z musztardą, piwem i dobrym chlebem.

15 komentarzy:

  1. Ależ fantastyczne musiały być w smaku :) Też bardzo lubię golonkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta przyprawa się lubi z wieprzowiną, polecam. :)

      Usuń
  2. Goloneczka od czasu do czasu to marzenie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, to moja pierwsza od chyba 5-6 (?) lat. :)

      Usuń
  3. Hehe. Uwielbiam czytać Twoje dialogi z nimi :).
    Za golonkami nie przepadam, ale tak nietypowo przyprawione zachęcają mnie bardzo :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luby mówi, że to moi fumfle. ;)

      Polecam golonkę, mięso w środku naprawdę jest kruchuteńkie. A skóry i tak nie jem. ;)

      Usuń
  4. Zdobędę serce mego męża po raz drugi taką golonką a i sama nie pogardzę!!! Rewelacja

    OdpowiedzUsuń
  5. a czy taka przypalona skóra nie wychodzi potem za twarda do jedzenia??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może. Ja jej nie jem. :) Nigdy nie lubiłam skóry z golonki.

      Usuń
  6. "Moja gwiazdko" = :))). Nigdy sama nie przyrządzałam golonki, ale prawdą jest, że wieprzowina i takie przyprawy się lubią, więc... kto wie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma nic prostszego. :) W mojej opinii nie ma jednak sensu jej obgotowywać, jak to widziałam w wielu polskich przepisach.

      Usuń
  7. Marzę o solidnej porcji soczystej, różowej golony!
    No ale sama zjem, bo M. gardzi. Nie zna się.
    Trudno. Mi będzie boski tłuszczyk po brodzie ściekał, o On będzie się napychał zupką chińską z paczki ;DDD Dwóch obiadów nie robię!

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi fantastycznie, masz rację że nie ma sensu obgotowywać tym bardziej, że pieczesz ją długo. Wiesz, że nigdy nie robiłam golonki w domu ? Chyba nadszed czas...tak na marginesie kupiłam książkę o flakach...

    OdpowiedzUsuń
  9. Tam golonka (za którą akurat nie przepadam:)), zdjęcie cudo!
    :)
    Swoją drogą jestem ciekawa jak pięć smaków smakuje z takim mięsem... hm :)

    OdpowiedzUsuń

Wściubisz nochal? Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Zapraszam i pozdrawiam! :)