Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie do pracy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie do pracy. Pokaż wszystkie posty

14 listopada 2014

Stek, burak, ziarna i pietruszka. Sałatka w walce z anemią.





Skłonności do anemii mam po Mamusi. Nie dziwne więc, że przy wysiłku jaki mój oragnizm podejmuje od kiedy pojawiło się w nim nowe życie, aż do teraz gdy mam z tym nowym życiem pełne ręce roboty, moje wyniki badan krwi nie zawsze są satysfakcjonujące. Luby zatroskany tym stanem rzeczy zakasał rękawy i przygotował sałatkę, która jest od paru tygodniu u nas często w menu, bo została okrzyknięta naszą nową ulubioną. I piszę to jako osoba, która z mięsem jest ostatnio trochę na bakier. 

Przepis z goodtoknow.co.uk delikatnie zmieniony. 

Sałatka ze steka, buraków i ziaren 

2 porcje 

2 łyżki mieszanki ziaren (u nas dynia, słonecznik, siemię lniane brązowe i zółte, sezam)
szczypta chilli w proszku 
4 łyżki oliwy 
4-5 małych buraków 
1 stek wołowy (użyliśmy sirloin*)
1 dojrzałe awokado 
duża garść natki pietruszki (raczej tej płaskiej niż kędzierzawej) 
1 łyżka octu winnego białego 
1 łyżeczka soku z cytryny 
sól 
świeżo mielony czarny pieprz 
chleb do serwowania (opcjonalnie)

Piekarnik nagrzać do 180 stopni C. Buraki umyć, pozostawić w skórkach, owinąć w folię aluminiową i wstawić do piekarnika. Piec do miękkości, w zależności o wielkości buraków to ok. 40-60 minut. Ja piekę je przy okazji wypieku chleba i np. zostawiam w lodówce, jeśli sałatkę robię następnego dnia. Wystudzić, obrać i pokroić na spore kęsy. 

Rozgrzać patelnię, wrzucić do niej ziarna i chilli i podprażyć przez kilka chwil, nie dopuścić do dużego zbrązowienia ziaren. Usunąć z patelni do miseczki lub na kawałek ręcznika papierowego. 

Awokado wyjąć ze skóry, pozbyć się pestki i miąższ pokroić na kęsy. 

Pietruszkę porwać z grubsza palcami. 

Przygotować dressing - 3 łyżki oliwy połączyć z 1 łyżką octu i 1 łyżeczką soku z cytryny, dodać szczyptę soli i pieprzu i wymieszać dokładnie. 

Rozgrzać patelnię grillową, aż będzie maksymalnie gorąca. Stek delikatnie posmarować oliwą, posypać solą i pieprzem z obu stron. Dobrej jakości wołowinie nic się nie dzieje, gdy soli się ją przed obróbką - z tym niesoleniem to dość popularny mit. Usmażyć steka, jak lubicie - nie będę dodawać, że dobrze wysmażony to zmarnowany kawałek dobrego mięsa (ha, ha!). Średnio wysmażony stek o wadze ok. 250g wymaga smażenia ok. 4 minut z jednej strony i 2-3 minuty z drugiej. Usmażony stek położyć na deskę do krojenia, przykryć kawałkiem folii i odstawić - musi odpocząć przez ok. 5 minut. 

Awokado, buraki i pietruszkę polać dressingiem w jakiejś misce i delikatnie wymieszać. Ułożyć na talerzach. 

Stek pokroić w paski, ułożyć na warzywach, albo wymieszać z warzywami przed podaniem. Posypać ziarnami z chilli i serwować od razu. 



* polskie nazewnictwo zawsze mnie trochę dezorientuje, ale wg befsztyk.pl: sirloin, w Polsce znany również jako rumsztyk to stek wycinany z wołowiny pierwszej krzyżowej.

11 listopada 2014

O plackach ziemniaczanych. I przelewach zagranicznych.





Lubię, oj lubię placki ziemniaczane. Te tradycyjne, cienkie, smażone na oleju, chrupiące, koniecznie z kwaśną śmietaną są niezwykle smaczne, ale przyznaję, że ostatnio trochę spasowałam z ich smażeniem, bo zmagałam się z pociążowymi kilogramami. Jak pogodzić apetyt na placki i próby powrotu do formy? Tradycyjny przepis zamieniłam więc na coś mniej tradycyjnego i lżejszego - plackom ziemniaczanym nadałam nowy wymiar, nieco przez przypadek odkryłam nową jakość. Czasem dobrze jest odrzucić oklepane i znane sposoby, aby znaleźć coś lepszego.

Tak było też ze mną w przypadku przelewów międzynarodowych. Jak wiecie, mieszkam w Wielkiej Brytanii. Tutejsze banki mają dość wysokie opłaty, kto nie chciałby tego ominąć? Ja od dawna nie korzystam z tradycyjnych przelewów, gdyż zamiast marnować gotówkę na opłaty bankowe, wolę, aby ta kwota trafiła na konto docelowe. Mimo, że mieszkam na wyspach to lubię pomagać polskim instytucjom charytatywnym, robić zakupy internetowe w polskich sklepach itp. Wymaga to licznych transferów.


Alternatywą dla tradycyjnych form bankowości są w tym przypadku transfery z TransferGo. Jak najtaniej przesłać pieniądze z Wielkiej Brytanii do Polski? Wystarczy założyć profil na ich stronie internetowej - rejestracja jest darmowa i zajmuje tylko kilka chwil. Następnie zrobić przelew lokalny, czyli przekazać pieniądze ze swojego konta bankowego na konto bankowe TransferGo. Kolejno pieniądze zostaną wypłacone w ciągu 24 godzin - środki zostaną przelane na wskazane konto zagraniczne w następnym dniu roboczym. Dla porównania przelew z mojego brytyjskiego banku na polskie konto trwa do 5 roboczych dni i kosztuje 25 funtów szterlingów, a z TransferGo to tylko 4 funty. Macie dodatkowe pytania na temat tych przelewów? Zajrzyjcie do działu najczęściej zadawanych pytań na TransferGo. 

Natomiast alternatywą dla pysznych, choć kalorycznych i o wysokim indeksie glikemicznym placków ziemniaczanych są moje placki pieczone z dodatkiem słodkich ziemniaków. Zapraszam na przepis. 

Pieczone placki ziemniaczane (z ziemniaków tradycyjnych i słodkich batatów) 

2-3 porcje

700g ziemniaków
400g batatów (słodkich ziemniaków)
1 duże jajko 
3 łyżki zmielonych płatków owsianych 
1 łyżeczka mielonej kolendry 
½ łyżeczki mielonego kuminu 
½ łyżeczki słodkiej wędzonej papryki
sól 
świeżo zmielony czarny pieprz 
nieco oliwy do skropienia placków 

Ziemniaki ugotować w posolonej wodzie w mundurkach do momentu, aż będą półtwarde. Odcedzić, ostudzić, a następnie obrać ze skórki. Zetrzeć na dużych oczkach. 

Słodkie ziemniaki obrać, również ugotować na półtwardo (gotują się szybciej niż tradycyjne ziemniaki), ostudzić i zetrzeć na dużych oczkach. 

Słodkie ziemniaki, tradycyjne ziemniaki, jajko, mąkę owsianą, kolendrę, kumin, paprykę, nieco soli i pieprzu połączyć w dużej misce w jednolitą masę. 

Blaszkę do pieczenia wyłożyć pergaminem, skropić go delikatnie oliwą, piekarnik nagrać do 180 stopni C (użyłam termoobiegu).  Z masy ziemniaczanej formować niewielkie placuszki, najlepiej nieco zmoczonymi dłońmi, bo masa jest dość kleista. Układać na blaszce, skropić z góry odrobiną oliwy i piec do zarumienienia z jednej strony (ok 10-15 minut), następnie przełożyć na drugą stronę i dopiekać ponownie do zarumienienia. 

Placuszki świetnie nadają się także do zabrania do pracy, czy na piknik. U nas jako dodatek była cukinia duszona na gęsto. 

18 października 2013

Quorn - co to jest? Wege odpowiednik mięsa. Oraz przepis z jego wykorzystaniem.



To jest moja subiektywna opinia, a nie artykuł sponsorowany - być może ten produkt zawita kiedyś do Polski i będziecie szukać informacji na jego temat i przepisów z jego wykorzystaniem. Zdjęcie nie jest najszczęśliwsze, ale robione przy sztucznym świetle i na prędce - raczej szybko nie powtórzę dania z Quorn więc postanowiłam napisać parę słów już teraz. Ale do rzeczy.

Jestem osobą otwartą na nowości kulinarne, a mimo to przez ponad siedem lat nie spróbowałam nic z gamy produktów Quorn. Wynika to z mojej niechęci do produktów wege, które mają udawać  mięso. Rozumiem, że istnieją różne pobudki zostania wegetarianinem i pewnie jest grupa ludzi, która tęskni za smakiem i konsystencją produktów mięsnych. Ja gdy nie jadłam mięsa przez dwa lata, to nie brakowało mi tego, ale też były to czasy, gdy wegetarianizm wydawał się ekstrawagancją w Polsce, a w sklepach ledwo można było znaleźć tofu (15 lat temu), więc radziłam sobie jak tylko mogłam. Dlatego też sięgnięcie po coś, co udaje mięso w momencie, gdy je jem zajęło mi całe wieki.

Quorn to jest gama produktów od granulatu udającego mięso mielone, przez kostkę i filety a'la kurczak, plastry wege wędlin, kiełbaski, burgery, pulpety po dania gotowe typu lasagne, curry czy paje. Ja testowałam granulat, o czym niżej. 

22 sierpnia 2013

Co do jedzenia do pracy? Sałatka z tuńczyka, cukinii, papryki i brązowego ryżu.




Sałatka to pożywna, sycąca, dająca sporo energii, a co najważniejsze powoli ją uwalniająca, dzięki brązowemu ryżowi. Po solidnej porcji nie jestem głodna przez 3 godziny, co u mnie, uwierzcie, jest sukcesem. Próbowałam ją ze świeżą papryką, ale jednak w tym zestawie wygrywa dla mnie papryka upieczona, obrana ze skóry i marynowana - taka ze słoika z delikatesów. Ważne jest aby ryż nie przytłumił reszty składników pod względem ilości - ma być delikatnym wypełniaczem, ale główne skrzypce ma grać cukinia, papryka i tuńczyk.

7 lipca 2013

Co do jedzenia do pracy? Sałatka ze świeżych warzyw i pęczaku.




Moja propozycja na letni lunch do pracy. Sałatka jest lekka, ale sycąca, robię ją korzystając z obfitości warzyw i tego, co rośnie mi w donicach, czy na grządkach. Schłodzona bardzo dobrze odświeża w gorący dzień. Proporcje nie są ważne, a dobór warzyw i ziół zależy od tego, co się lubi i ma pod ręką. Świeża chilli  daje jej kopa. Zapraszam na jedną z moich ulubionych sałatek, które zabieram do pracy.

18 maja 2013

Co do jedzenia do pracy? Hummus bez czosnku, niskotłuszczowy.




Uwielbiam klasyczny hummus, nie ma co do tego wątpliwości, a czosnek to rzecz którą wręcz zajadam się, gdy wiem, że nie muszę się z nikim widzieć. Ale bezpieczna opcja do biura, gdzie non stop muszę wchodzić w interakcje z innymi osobami, to jednak lunch bez dodatku czosnku. 

Z tego właśnie powodu kręcę od czasu do czasu hummus bez dodatku czosnku i jego brak rekompensuję dużą ilością przypraw i soku z cytryny, a także garścią orzechów włoskich. Mam również sposób na obniżenie jego kaloryczności. Prawdziwie kremowy hummus uzyskuje się przez dolewanie dużej ilości oliwy, a ta choć zdrowa, to tłuszcz w czystej postaci i w nadmiarze odłoży się tam, gdzie najmniej tego chcemy. Tak więc do tej lżejszej wersji daję oliwy dla smaku, a konsystencję reguluję wodą spod gotowania ciecierzycy.

Do tego pudełko świeżych warzyw i bardzo sycący i kolorowy lunch do pracy gotowy.

10 maja 2013

Co do jedzenia do pracy? Albo przed treningiem. Sałatka siłacza.



Być może pomyślicie, że sałatka do pracy to trochę mało, ale uwierzcie, że ta jest tak sycąca i ma tak przemyślanie połączone składniki, które stanowią zbilansowany posiłek, że po zjedzeniu jednej porcji przez 3-4 godziny nawet nie pomyślicie o niczym do jedzenia. I to piszę ja, czyli ta, która o jedzeniu myśli średnio co godzinę!


8 maja 2013

Co do jedzenia do pracy?






Dziś kolejna propozycja dwóch dań, które można zabrać ze sobą do pracy i spokojnie zjeść z pudełek, w palcach, odgrzać czy też zjeść na zimno. Warzywne, sycące, idealne na tę porę roku. O tym co i jak gotuję do pracy pisałam w pierwszym wpisie z daniami na lunch, zajrzyjcie więc proszę do niego po więcej informacji. 

Placek upiekłam z pasternaku, ale w przeszłości robiłam podobny z marchewki. W zasadzie większość korzeniowych warzyw się obroni. U mnie popularna jest brukiew i na pewno wystąpi też w tej, czy podobnej konfiguracji, ale zachęcam Was do spróbowania z rzepą, selerem itp. Ja uwielbiam pasternak, gdyż jest on naturalnie słodki i upieczony z przyprawami, które zobaczycie w przepisie wyjątkowo intensywnie ukazuje swoją słodką naturę. 

Do takich placków do pracy zawsze zabieram jakąś sałatkę i najlepiej, aby zawierała jakieś rośliny strączkowe - te sycą na dłużej i można się obejść bez chleba. Tu pojawia się moja ulubiona soczewica Puy - jędrna, mięsista, lekko orzechowa. Sałatkę przygotowuję w ten sposób, że najpierw mieszam wszystkie składniki razem, oprócz liści sałaty, które kładę na wierzch pudełka i mieszam dopiero przed samym jedzeniem - dzięki temu nie więdną. 


Placek z pasternaku i szpinaku

2 duże pasternaki (waga moich przed obraniem 468g)
2 spore garści świeżego szpinaku (ok. 85g)
3 duże jajka 
1 szalotka 
2 łyżki oliwy
10 pomidorów suszonych z oliwy (użyłam tych podsuszanych tzw. sun blushed, bardziej mięsistych niż te suszone)
½ łyżeczki mielonej kolendry
½ łyżeczki słodkiej papryki
¼ łyżeczki mielonego kuminu
¼ łyżeczki mielonej chilli
¼ łyżeczki kurkumy 
sól
świeżo zmielony czarny pieprz
świeżo zmielona gałka muszkatołowa 
1 płaska łyżeczka czarnuszki 

Piekarnik nagrzać do 180 stopni C.  Blaszkę lub naczynie żaroodporne (u mnie okrągłe, o średnicy 25 cm) wyłożyć papierem do pieczenia i delikatnie wysmarować go 1 łyżką oliwy. 

Pasternak obrać i zetrzeć na średnich oczkach - ja używam robota kuchennego i trwa to ok. 30 sekund. Przełożyć do miski. Do miski dodać suszone pomidory (jeśli są duże to pociąć na paseczki).
 
Szpinak wraz z gałką muszkatołową (ok. 20 ruchów na tarce) zmiksować w robocie kuchennym na drobno. Dodać jajka, nieco soli i pieprzu i zmiksować jeszcze raz , aż jajka się połączą ze szpinakiem.

Szalotkę obrać, przepołowić wzdłuż i pokroić na półplasterki i wrzucić na rozgrzaną patelnię wraz z 1 łyżką oliwy. Smażyć na małym ogniu przez ok. 5 minut, aż zmięknie, zwiększyć ogień, aby się nieco zarumieniła, dorzucić kolendrę, paprykę, kumin, chilli i kurkumę i dokładnie wymieszać, aby przyprawy oblepiły szalotkę. Dodać do miksera i pulsacyjnie kilka razy przemieszać, aby szalotka zmieszała się z jajeczną masą. 

Masę jajeczno - szpinakową połączyć z pasternakiem w misce. Wymieszać dokładnie  i przełożyć do przygotowanego wcześniej naczynia żaroodpornego. Wyrównać szpatułką i posypać czarnuszką. Wstawić do piekarnika i piec przez ok. 35 minut, lub do zarumienienia wierzchu i gdy masa naciśnięta palcem będzie dość zwięzła.  

Po upieczeniu można jeść od razu ciepłe, albo wystudzić i zabrać w pudełku na lunch. Przechowywać w lodówce i podgrzewać porcje w razie potrzeby. Placek dobrze smakuje też na zimno. Przechowuję go w lodówce do 3 dni.

Sałatka z soczewicy i warzyw 

2 porcje 

180g ugotowanej soczewicy Puy 
½ żółtej papryki
6-8 pomidorków koktajlowych
kawałek świeżego ogórka (ok. 120g)
1 łodyga selera naciowego (z serca selera, delikatna, młoda)
kilka liści ulubionej sałaty
kilka listków świeżej mięty 
1 łyżka soku z limonki
2 łyżki oliwy 
sól
świeżo zmielony czarny pieprz  
szczypta cukru
dukkah do posypania - opcjonalnie

Paprykę, nieobrany ogórek, seler naciowy pokroić w niewielką kostkę (wraz z liśćmi, jeśli ma). Pomidorki pokroić na ćwiartki i wymieszać z soczewicą. Dodać sok z limonki, sól, pieprz, szczyptę cukru, poszarpaną w palcach miętę. Przełożyć do pudełeczka i na górę położyć porwaną na małe kęsy sałatę. Całość wymieszać dopiero przed jedzeniem. Można posypać dukkah.

4 maja 2013

Co do jedzenia do pracy?


Postanowiłam, że na blogu od czasu do czasu (kiedy akurat będę mieć okazję sfotografować) prezentować propozycje na pożywne, smaczne dania, które można zabrać w pudełkach do pracy i zjeść bez odgrzewania, albo opcjonalnie część z nich odgrzać. Opcjonalnie, bo zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma w pracy do dyspozycji mikrofalówkę. Jednak na zimno te dania też się obronią. 

Dania będę prezentować w pudełkach, w których je noszę. Nie wyglądają zbyt imponująco na zdjęciach, ale takie mam i pięknych pudełek w stylu bento jeszcze się nie dorobiłam, ale wszystko przede mną. Moje pudełka, choć nieurodziwe, są praktyczne i zawsze mam dwa, trzy, a czasem nawet cztery ze mną w pracy. Jasne, że czasem zabieram ze sobą kanapki (choć rzadko). Często zupy. Ale to są wybory oczywiste i myślę, że sporo osób szuka odmiany, szczególnie wiosną i latem, gdy mamy do dyspozycji wiele warzyw, a nasze menu jest lżejsze.

Jeśli ktoś czytając te wpisy pomyśli, że szkoda zachodu na przygotowanie takiego drugiego śniadania/lunchu do pracy, to życzę wszystkiego dobrego, smacznego i kontynuowania jedzenia tego, co je. Ja nie lubię kompromisów w jedzeniu i staram się ich unikać. Jeśli spędzenie pół godziny w kuchni jednego dnia zapewni mi smaczny, pożywny i niebanalny lunch na dwa kolejne dni, to jestem w stanie to zrobić. Od poniedziałku do piątku spędzam poza domem ok. 10 godzin dziennie i chcę w tym czasie jeść dobrze i przede wszystkim wiedzieć co jem. Czasem po pracy zostaję na treningu, muszę więc mieć więcej jedzenia ze sobą. Stąd dla mnie przygotowanie lunchu, który wymaga nieco więcej zachodu niż kanapka nie stanowi problemu.

Zapraszam więc serdecznie do wykonywania dań, niech Was wyobraźnia nie ogranicza, modyfikujcie, eksperymentujcie  - to są przepisy, które można dostosować do swoich wymagań, możliwości czy sympatii kulinarnych. Ja sama mieszam często komponenty tych dań i dzięki temu unikam rutyny.