

Mistrzynią robienia pasztetów domowych z dodatkiem dziczyzny jest niewątpliwie moja Mamusia. Mnie nigdy specjalnie nie ciągnęło do zrobienia własnego, bo wydawało mi się, że przygotowanie go wymaga masy czasu i pracy w pocie czoła. No i jak się skonfrontować z maminym autorytetem? Dlatego też postanowiłam upiec nieco inny pasztet, niż ten który pamiętam z rodzinnego domu.
A dlaczego w końcu się zdecydowałam? Dlatego, że niedawno napadła mnie znienacka ochota na pyszny pasztet, ale wtedy mi jeszcze nie przyszło do głowy upiec swój. Kupiłam więc opakowanie pasztetu w delikatesach i zadumałam się nad składem. Przemilczę ile mięsa zawierał. Bardzo mi się go chciało, wiec zjadłam, ale miałam silne postanowienie upieczenia swojego. Przełamałam w końcu bariery psychologiczne i zakasałam rękawy.
Produkcja nie okazała się być trudna, a jedynie nieco czasochłonna. Przy dobrej organizacji można jednak szybko ogarnąć wszystkie czynności i następnego dnia rano raczyć się domowej roboty pasztetem. Ku uciesze kubków smakowych i ze świadomością, ze 60% składu to nie tłuszcz i wypełniacze, a szalotka to szalotka, a nie proszek o smaku szalotki.
Poniżej podaję także przepis na ćwikłę z pieczonych buraków - to obok chrzanu mój ulubiony dodatek do pasztetu.
Pasztet z kurczaka z karmelizowanymi szalotkami i skórką pomarańczową1kg udek kurczaka
2 małe marchewki
kilka łodyg selera naciowego
3-4 suszone grzyby
5-6 kulek czarnego pieprzu
1 liść laurowy
2-3 kulki ziela angielskiego
300g wątróbki wieprzowej lub drobiowej
ok. 30g masła
300g boczku bez kości
2 szalotki, drobno posiekane
szczypta cukru
skórka otarta z pomarańczy (sama pomarańczowa część, biała jest gorzka)
mała czerstwa bułka
50ml brandy
szczypta świeżo utartej gałki muszkatołowej
sól
świeżo zmielony czarny pieprz
3 jajka
10-12 cienkich plasterków surowego boczku lub słoniny
Kurczaka umieściłam w dużym garnku wraz z grzybami, marchewką, selerem, zielem angielskim, pieprzem i liściem laurowym. Zalałam wodą, aby ledwo przykrywała mięso i gotowałam ok. 1.5 godziny na małym ogniu.
Wątróbkę pokrojoną na mniejsze kawałki przesmażyłam na połowie masła, aż była lekko brązowa. Odłożyłam do dużej miski.
Na tej samej patelni, bez tłuszczu usmażyłam boczek, pokrojony na 3-4 cm kostkę i przełożyłam do miski z wątróbką.
Na reszcie masła usmażyłam szalotki, na małym ogniu, dodając szczyptę cukru pod sam koniec. Mają być zezłocone, ale nie brązowe.
Ugotowanego kurczaka odcedziłam z warzywami, zachowując marchewkę, kulki pieprzu, grzyby. Lekko ostudzonego pozbawiłam skóry i oddzieliłam mięso od kości. Następnie dodałam do miski wraz z marchewką, grzybami, pieprzem, skórką pomarańczową i bułką namoczoną w bulionie z gotowania kurczaka i lekko odciśniętą. Wszystkie te składniki zmieliłam trzykrotnie ręczną maszynką do mielenia.
Zmieloną masę doprawiłam solą, pieprzem, gałką muszkatołową, dodałam karmelizowaną szalotkę, brandy, żółtka i dokładnie wymieszałam ręką. Jeśli masa jest bardzo sucha, to należy ją podlać odrobiną bulionu z gotowania kurczaka. Tak też zrobiłam.
Białka ubiłam z odrobiną soli na sztywno i drewnianą łyżką wymieszałam delikatnie z mięsną masą.
Dużą keksówkę wyłożyłam plastrami boczku, tak by nieco za nią wystawały i wypełniłam mięsną masą, delikatnie uklepując i wyrównując szpatułką. Nałożyłam na górę wystające plastry boczku.
Przykryłam folią aluminiową i piekłam w kąpieli wodnej w 180 stopniach C przez 1.5 godziny, po czym odkryłam i piekłam kolejne 10 minut.
Wystudziłam i schowałam na noc do lodówki.
Ćwikła z pieczonych buraków8 małych buraków, mniej więcej tego samego rozmiaru
1 łyżka oliwy
sól
świeżo zmielony czarny pieprz
kilka kropel soku z cytryny
ok. 8 cm kawałek świeżego chrzanu (lub więcej jeśli lubicie ostrzejszą)
Buraki umyłam, osuszyłam i w żaroodpornym naczyniu skropiłam oliwą. Upiekłam w 180 stopniach C, aż były miękkie (ok. 40-60 minut). Ostudziłam, obrałam i starłam na małych oczkach. Chrzan obrałam i zmieliłam w robocie kuchennym. Wymieszałam z burakami, doprawiłam solą, pieprzem, sokiem z cytryny i wsadziłam na całą noc do lodówki. Z reguły po całej nocy ćwikła traci na mocy, więc dodaję więcej chrzanu i zostawiam w lodówce na kolejne 12 godzin.