10 stycznia 2014

Krewetki petarda (firecraker prawns). Słodko - ostre.






To danie (też w wersji z kurczakiem) poznałam w Wagamamie, tyle, że tam serwują je z ryżem. Ja miałam ochotę na makaron ryżowy, a z resztą składników improwizowałam zdając się  na mój smak i wspomnienie dania z baru, a także bazując na przepisach, które gościły głównie na amerykańskich blogach. Niestety wszystkie amerykańskie przepisy zawierały jakiś tajemniczy gotowy sos chilli, do którego nie mam dostępu. Zrobiłam więc swoją wersję i niewiele różniła się od tej, którą jadłam. 

Polecam wielbicielom mieszanki słodko - ostrych smaków. Jeśli szybko siekacie warzywa, to obiad będziecie mieć gotowy w ok. 20 minut, szczególnie jeśli użyjecie cienkiego makaronu ryżowego - wymaga on tylko ok. 3-4 minut moczenia we wrzątku.

6 stycznia 2014

Jajka na weekendowe śniadanie




Jest to jeden z moich absolutnie ulubionych zestawów na zimowe śniadanie. Pomijając fakt, że mam wilczy apetyt ostatnio, to muszę przyznać, że zawsze na zimny poranek chleb i jajka na ciepło to jest jedna z moich ukochanych opcji śniadaniowych. Raczej weekendowych, czy też w dni, kiedy nie spotykam się z postronnymi osobami - danie aromatyzowanie jest czosnkiem. Lubię je też za to, że jest idealne do wykorzystania starszego pieczywa.

4 stycznia 2014

Mam pytanie do Was


Przede wszystkim dziękuję Wam za to, że odwiedzaliście mój blog w 2013 roku, życzę Wam wszystkiego najlepszego w nowym roku, oby zdrowie i dobry humor Was nie opuszczały. Mam nadzieję, że mimo dużych zmian w życiu, które mnie czekają, nadal będę miała czas i ochotę publikować tu nowe przepisy, a Wy będziecie mieli ochotę tu nadal przychodzić. 

***

A teraz do rzeczy. Pod choinką znalazłam książkę kucharską, która wisiała na mojej liście życzeń od 5 lat, ale zawsze cena mnie przerażała i zdroworozsądkowo wybierałam inne pozycje - tańsze i zdecydowanie bardziej praktyczne. Mowa o "The Big Fat Duck Cookbook" autorstwa Hestona Blumenthala. 

I teraz pytanie do Was - czy jesteście zainteresowani recenzją? Przyznaję - to drożyzna (choć  teraz przeceniona o ok. 30% na Amazon), ale już Wam mogę powiedzieć, że to absolutne dzieło sztuki, a dla fanów Hestona i jego kuchni to nie lada gratka.

Jeśli będziecie zainteresowani to kolejne tomy G.R.R. Martina odłożę na początek urlopu macierzyńskiego, który rozpoczynam za parę tygodni, a za Hestona zabiorę się już, aby jak najszybciej przekazać moje wrażenia. Na polskojęzycznych stronach internetowych nie znalazłam ani jednej recenzji tej książki, więc może warto się tym zająć? 

Dajcie proszę znać.

Tymczasem pokazuję Wam jak wielka jest ta pozycja. Zdjęcia książki nie dałyby Wam odpowiedniej perspektywy, więc sfotografowałam ją na tle mojej osoby, a mała nie jestem, więc wyobraźcie sobie jak ogromna jest ta kniga (i ciężka - zabrakło mi skali na wadze kuchennej). 


Dziękuję i pozdrawiam serdecznie!


16 grudnia 2013

Najlepsze ciasto na pierogi i uszka wszechczasów



Kochani, jestem często pytana (szczególnie w okresie przedświątecznym), czy mam patent na idealne ciasto pierogowe. Mam. :) Od 3 lat, albo dłużej robię ciasto wg przepisu, który dostałam od Magdy z Tasty Colours.

Sekretem jest dodatek masła i wody gazowanej. Od siebie dodam, że ja ciastu daję odpocząć pod ściereczką przez 30-40 minut, zanim zacznę je wałkować - to zwiększa jego plastyczność. Jest elastyczne, miękkie, nie rwie się, a można je rozwałkować tak cienko, że widać nadzienie. Zdecydowanie mój faworyt, nie patrzę już za siebie. Podaję proporcje, w zależności od wielkości pierogów i tego, jak cienko rozwałkujecie ciasto to jest ilość na ok. 40-50 sztuk.

280g mąki pszennej (plus nieco do podsypywania)
½ łyżeczki soli
1 jajko
100ml wody gazowanej (miejcie pod ręką więcej, gdyż różne mąki zabierają różną ilość)
1 łyżka stopionego masła (może być klarowane, ale nie musi)


Metodę na pewno znacie. Używam tego przepisu także do uszek - wychodzą szalenie delikatne.

Polecam gorąco!


9 grudnia 2013

Kulinarne podarki vol. 10


Obawiam się, że może to być moja jedyna propozycja w tym roku na świąteczne prezenty kulinarne (choć coś mi jeszcze chodzi po głowie, no zobaczymy...), ale mam nadzieję, że znajdziecie coś ciekawego we wpisach z poprzednich lat:


 
 
Dzisiejsza propozycja jest bajecznie prosta do wykonania, jeśli sięgniecie po gotowy marcepan i kandyzowaną skórkę cytrusów (pomarańcza, cytryna, limonka - wszystkie się nadają). Jeśli podejdziecie do tematu ambitnie, to zróbcie Wasz marcepan domowy i skórkę - wtedy na pewno osiągniecie kulinarną nirwanę. 
 
Ja bez bicia przyznaję, że użyłam produktów sklepowych, ale za to uwinęłam się z czekoladkami w ok. 30 minut. Efekt smakowy jest jednak świetny, więc jeśli nie macie za dużo czasu, a chcecie sprawić komuś przyjemność ręcznie robionymi czekoladkami, to polecam ten przepis. 
 
 
 

6 grudnia 2013

Śledzie z jabłkiem. Wersja light, na lżejsze święta.




Śledzia w śmietanie każdy zna. Jak wygląda i smakuje każdy wie. Ale nie każdy może, albo chce sobie pozwolić na tłustą śmietanę, a smaki za nim chodzą. A może po prostu wśród bogactwa dań świątecznych czy noworocznych zechce się Wam zjeść nieco lżejszą wersję tego klasycznego dania. 

Przepis znajdziecie w najnowszym wydaniu miesięcznika "Libertas", w którym (nieśmiało przypominam) co miesiąc możecie znaleźć moje przepisy kulinarne (z reguły inne niż te na blogu), ale także inne teksty - zapraszam serdecznie i pozdrawiam! 
 

3 grudnia 2013

Szynka na ciepło. Jak zaserwować?




Jeśli upiekliście swoją szynkę (przepis podawałam kilka dni temu), to może będziecie mieli ochotę wypróbować ją na ciepło w stylu brytyjskich dań z pubu? Ham (albo gammon), egg & chips to klasyka. U nas w domu była szynka świeżo upieczona i jeszcze ciepła, ale można podawać ją odsmażoną, z reguły w dość grubych plastrach. Do tego domowe frytki i jajko sadzone i można poczuć się jak w typowym brytyjskim pubie.

1 grudnia 2013

Świąteczna, korzenna szynka oraz przepis na mieszankę przypraw mixed spice




Szynka jest soczysta, krucha, korzenna, ze słodko - kwaśną glazurą. A co najważniejsze - nie ma niepotrzebnych dodatków tak popularnych w kupnych wędlinach. Można ją jeść na zimno do kanapek, albo na deskę wędlin, można też podać na ciepło jak pieczeń. Próbowałam obu wariantów. Cud, miód - mówię Wam.