22 stycznia 2013

Sałatka z awokado i pitą



Od niechcenia zrobiona, łatwa, ale pyszna i piękna. Na śniadanie, na lunch, czy lekką kolację. Uniwersalna i naładowana dobroczynnymi składnikami. 

Awokado to niezwykły owoc. Choć dość kaloryczny, to zawiera bardzo dobre tłuszcze, witaminy A, C, E, K i witaminy z grupy B6 i działa alkalizująco na organizm - odkwasza go. Parafrazując znane powiedzenie o jabłku "one avocado a day keeps the doctor away" (jedno awokado dziennie trzyma lekarza z daleka). 

20 stycznia 2013

Sok poranny. Portret.



Kto dba o urodę i zdrowie, temu nieobojętne powinny być marchewki, pomarańcze i świeży imbir. 

16 stycznia 2013

Razowe muffiny z serkiem wiejskim i mój ulubiony czysty barszcz (wege)


Od jakiegoś czasu nie mam serca do słodkich muffinek. Poczęstowana zjem, ale sama piekę je sporadycznie. Co innego wytrawne ich wersje - z tymi lubię eksperymentować. Jako, że oboje kochany czysty barszcz i często go jemy, to takie wytrawne muffinki zdają się być nieskomplikowaną i szybką opcją na przekąskę do tej jednej z naszych ulubionych zup. W tej wersji zawierają serek wiejski. Jest on tani, powszechnie dostępny, nisko tłuszczowy - powoduje, że muffiny są wilgotne, sycące i nie tak bardzo tłuste, jak z użyciem pełnotłustych serów. 

14 stycznia 2013

Moje ulubione kanapki



 W zasadzie ta kanapka powinna rozpocząć poczet moich ulubionych kanapek. To jest mój absolutny fetysz od lat. Z tym zestawem (choć nie w bagietce, a w jakimś watowatym chlebie) zapoznała mnie moja pierwsza brytyjska szefowa. Wtedy to brzmiało dla mnie jako kosmos, ale przepadłam po pierwszym kęsie. Siedem lat później to piszę, z pełnym brzuchem, bo właśnie kolejny raz sobie dogodziłam na śniadanie. 


13 stycznia 2013

George całuśny

W życiu powinno się sprawiać małe przyjemności bliskim i sobie i celebrować je. 
Nawet jeśli było zimno w paluchy, próbował prószyć śnieg,
a koń był małej rasy cob, to sobotnie popołudnie było cudowne
 i chciałam się z Wami podzielić tą małą przyjemnością. 
Spełniło się moje marzenie i mam nadzieję jeździć na koniu regularnie.

Życzę Wam miłej niedzieli i zapraszam jutro na moją kolejną ulubioną kanapkę. :) 

Elle - moja cierpliwa nauczycielka

Droga do stadniny. Nic, nic, nic i nagle znak. ;)



7 stycznia 2013

Zimowa zapiekanka


 

Kremowa, sycąca, aromatyczna i serwowana niemal prosto z pieca - czego więcej można sobie życzyć w zimne zimowe dni? Mimo, że ja polubiłam to połączenie, to wyobrażam sobie, że dla niektórych to może być zbyt wiele do przełknięcia. Jeśli jednak lubicie wyraziste smaki, to czytajcie dalej. 

3 stycznia 2013

Pierożki jagnięce w anyżkowym rosole




Kevin krzątał się w tyle stanowiska rzeźniczego, a do mnie podszedł Alan:
- Czego sobie życzysz moja droga?
- Poproszę łopatkę jagnięcą bez kości, zrolowaną, ok. 1.5kg. 
- Już się robi - odpowiedział rzeźnik, kładąc na wagę dorodny kawał mięsa. Sięgnął po nóż i już miał kroić, kiedy spytałam ile waży cały kawałek. 
- Dwa kilogramy - odparł. 
- To wezmę całość, przecież i tak się skurczy podczas pieczenia. Najwyżej zmuszę lubego, aby jadł jagnięcinę przez pięć dni - puściłam oczko. 
- Wspaniale! Dobra jesteś! 

Finał tej opowieści jest taki, że po świętach po prostu nie mogliśmy już patrzeć na pieczeń jagnięcą i mogłabym zamrozić jej resztki, aby potem zrobić taki pasztet jagnięcy, albo nadziać nią pierogi, w których utylizuję resztki mięs. Ochota przyszła jednak na esencjonalny rosół, bo za oknem kolejny dzień szalała ulewa i wichura, nawet ruch samochodowy został przekierowany niemal przez nasze podwórko, bo główna droga została zamknięta z powodu zalania. Jak rosół, to kołduny - pomyślałam. Tyle, że ja ich nigdy nie robiłam i większość źródeł podawała przepis na kołduny z mięsa surowego. Trzeba być jednak elastycznym, jeśli chodzi o wykorzystanie resztek, prawda? 

1 stycznia 2013

Zmartwychwstanie


Ci, którzy śledzą profil bloga na Facebook wiedzą pewnie, że pod koniec października byłam na jednym z lepszych koncertów w swoim życiu, a także miałam okazję poznać osobiście blogera kulinarnego, którego pracę i talent podziwiam od lat - Arka z Eat After Reading. Wieczór w Londynie był szalenie ciekawy, o moich wrażeniach z koncertu i ostatniej płycie Dead Can Dance możecie przeczytać w nowym wydaniu Miesięcznika Ludzi Wolnych LIBERTAS. Być może lubicie Dead Can Dance, a może jesteście po prostu ciekawi dlaczego zmartwychwstanie? Zapraszam serdecznie do mojej recenzji.